Gdy jakiś miesiąc temu padło hasło - jedziemy do Gruzji, nie zastanawiałam się zbyt długo i z entuzjazmem stwierdziłam EXTRA :)
Tym bardziej, że chyba po raz pierwszy jestem pasażerem i nie muszę się martwić o to, jak dojedziemy na miejsce, bo rolę kierowcy przejęła Tania, a ja sobie wygodnie przyleciałam samolotem :)
Moje oczekiwanie od Gruzji było - fantastyczne jedzenie, wspaniałe wino, cudowni ludzie, piękna przyroda i niesamowite zabytki sprzed tysięcy lat.
Generalnie nie jest źle - przyroda rzeczywiście ładna, zwłaszcza góry Kaukazu.
 |
| góry Swaneti |
Jedzenie nie najgorsze, choć na kolana nie rzuca, ale to pewnie dlatego, że ja nie przepadam za wszelkiego rodzaju mącznymi wyrobami typu chaczapuri czy chinkali. Choć przyznać trzeba, że pierwsza kolacja w Tbilisi, w restauracji Taglaura rzeczywiście zrobiła wrażenie.
 |
| zestaw w restauracji Taglauri, Tbilisi |
Wino - hmmmm.... wszędzie podają domowe Saperavi, które bywa bardzo różnej jakości - od fantastycznego w knajpce w Mcchecie do bardzo kiepskiego w Ureki. Oczywiście butelkowane Kindzmarauli jest świetne, ale butelka kosztuje ok 40 lari, co nie jest zbyt tanio (ok. 70 PLN).
 |
| chroń ziemię, to jedyna planeta z winem :) |
Zabytki rzeczywiście robią wrażenie - kościoły z V-VI w. Niestety niemal wszystkie takie same, kamienne, z bardzo skromnym wnętrzem.
 |
| katedra Sioni, Tbilisi |
Jedno jest natomiast wspaniałe w Gruzji - to ludzie. Niesamowicie życzliwi, pomocni i zaangażowani, o czym mogliśmy się przekonać, gdy przebiliśmy oponę i facet jechał 30 km, by na targu kupić na wymianę używaną, bo nasza miała dziurę tak dużą, że do niczego się nie nadawała (dość trudno dostać tu oponę do BMW) i na propozycję zapłaty oburzył się "chcesz mnie obrazić???".
Potrafią się bawić przy byle okazji i cieszyć życiem.
 |
| przy katedrze w Mcchecie, tańce do akompaniamentu akordeonu |
 |
| tańce podczas kolacji, Tbilisi |
Pomimo tego, że większość mężczyzn wygląda tutaj, jak zbóje (naturalny typ drwala ;) ), to są oni bardzo sympatyczni (oczywiście przy każdej okazji częstują winem i proponują czaczę), kobiety natomiast zaskakują swoją urodą, pomimo dość ostrych rysów.
 |
| kelnerki w Tbilisi |
I oczywiście nie mogłabym pominąć zwierząt na drogach - nawet na głównych trasach, po drogach pałętają się krowy, świnie i konie. Wszędzie jest pełno wychudzonych psiaków i kotów, które pięknie proszą o kawałeczek chleba, ale nie są agresywne czy namolne.