Jak mówi legenda, pewnego pięknego dnia ok. 500 r. n.e. w czasie polowania król Wachtang Gorgasali postrzelił pięknego jelenia. Ranny jeleń uciekając, wpadł do źródła, z którego po chwili wyskoczył, całkiem zdrowy i uciekł do lasu. Zdziwiony król podszedł i stwierdził, że woda w źródle jest ciepła. Wierząc w uzdrawiającą moc źródła, zdecydował, że tu zbuduje stolicę swojego kraju.
Inna legenda mówi, że myśliwi zobaczyli, jak sokół upolował bażanta, który wpadł do źródła i się ugotował. W okolicach łaźni możemy nawet spotkać pomnik sokoła i bażanta.
Tak powstało Tbilisi, którego nazwa oznacza "ciepły".
Tyle legenda. Wykopaliska dowodzą, że ludzie w okolicy Tbilisi żyli już w IV w. p.n.e.
Aktualnie miasto wzbudza bardzo mieszane uczucia.
Jest historia, kościoły z V w. i kilka ładnie odrestaurowanych ulic. Jest ultranowoczesny most pokoju, zbudowany przez Włochów za 40 mln Euro, który miejscowi nazywają "Always", ze względu na kształt.
Jest rezydencja prezydenta, wielkością mogąca zaskoczyć, kolejka linowa do twierdzy i szynowa na wzgórze z lunaparkiem.
W większości jednak ulice są w potwornym stanie, budynki trzymają się często dzięki rurom z gazem, wszędzie dookoła bylejakość i bałagan.
Jest najstarszy kościół w Tbilisi, z początku VI w. praktycznie nie zmieniany. Największe wrażenie jednak zrobili na mnie duchowni tej cerkwi, którzy witali turystów, oprowadzali i błogosławili. Bez natarczywości, ale z miłym uśmiechem, życzliwością i takim, jakimś ciepłem. Aż miło na duszy się robiło.
Z kościoła Metechi, zbudowanego w V w. (początkowo był tu pałac królewski) i rozbudowanego w XII w. przepięknie widać miasto i twierdzę Narikala, którą w IV w. zbudowali Persowie i nazywali Twierdzą Zawiści.
Na wzgórzu obok twierdzy jest współczesny pomnik z metalu Matki Gruzji, która w jednym ręku trzyma miecz, w drugim kielich z winem "dla tych, którzy przybywają w dobrych zamiarach, mamy wino, tych, którzy w złych, witamy mieczem"
Można też zobaczyć całkiem współczesną wieżę zegarową koło teatru marionetek, która wygląda, jak przypadkowo sklecony domek z pudełek, niekoniecznie do siebie pasujących.
Najporządniej wygląda cerkiew św. Trójcy, zbudowana pod koniec XX w., choć na mnie robiła raczej wrażenie bezdusznej.
Warto też wspomnieć o baniach, czyli łaźniach, które powstały w miejscu, gdzie podobno zachwycił się gorącymi źródłami Gorgasali. Różnią się one od rosyjskich bani, usytuowane są pod ziemią, a na powierzchni widać tylko dymiące kopułki. wokół roznosi się mało przyjemny zapaszek siarkowodoru, gdyż źródełka bogate są w siarkę.
W Tbilisi można tez podziwiać domy z przepięknymi balkonami, niestety większość z nich jest bardzo zaniedbana.
Fajnym sposobem zwiedzania jest wynajęcie miejscowego kierowcy, który wszędzie zawiezie, opowie o miejscu i pokaże niekoniecznie bardzo turystyczne miejsca. My poznaliśmy Armena (tel. +995 592 77 86 26) , którego ze spokojnym sumieniem mogę polecić, gdyby ktoś wybierał się do Gruzji. Naprawdę extra przewodnik, lekko zbzikowany na punkcie szkół ;) (zna chyba wszystkie w Tbilisi), ale bardzo życzliwy i naprawdę kochający swoje miasto Tbilisianin (jak się nazywa mieszkaniec Tbilisi???) od pokoleń, choć Ormianin.
Inna legenda mówi, że myśliwi zobaczyli, jak sokół upolował bażanta, który wpadł do źródła i się ugotował. W okolicach łaźni możemy nawet spotkać pomnik sokoła i bażanta.
Tak powstało Tbilisi, którego nazwa oznacza "ciepły".
Tyle legenda. Wykopaliska dowodzą, że ludzie w okolicy Tbilisi żyli już w IV w. p.n.e.
Aktualnie miasto wzbudza bardzo mieszane uczucia.
Jest historia, kościoły z V w. i kilka ładnie odrestaurowanych ulic. Jest ultranowoczesny most pokoju, zbudowany przez Włochów za 40 mln Euro, który miejscowi nazywają "Always", ze względu na kształt.
Jest rezydencja prezydenta, wielkością mogąca zaskoczyć, kolejka linowa do twierdzy i szynowa na wzgórze z lunaparkiem.
W większości jednak ulice są w potwornym stanie, budynki trzymają się często dzięki rurom z gazem, wszędzie dookoła bylejakość i bałagan.
Jest najstarszy kościół w Tbilisi, z początku VI w. praktycznie nie zmieniany. Największe wrażenie jednak zrobili na mnie duchowni tej cerkwi, którzy witali turystów, oprowadzali i błogosławili. Bez natarczywości, ale z miłym uśmiechem, życzliwością i takim, jakimś ciepłem. Aż miło na duszy się robiło.
Z kościoła Metechi, zbudowanego w V w. (początkowo był tu pałac królewski) i rozbudowanego w XII w. przepięknie widać miasto i twierdzę Narikala, którą w IV w. zbudowali Persowie i nazywali Twierdzą Zawiści.
Na wzgórzu obok twierdzy jest współczesny pomnik z metalu Matki Gruzji, która w jednym ręku trzyma miecz, w drugim kielich z winem "dla tych, którzy przybywają w dobrych zamiarach, mamy wino, tych, którzy w złych, witamy mieczem"
Można też zobaczyć całkiem współczesną wieżę zegarową koło teatru marionetek, która wygląda, jak przypadkowo sklecony domek z pudełek, niekoniecznie do siebie pasujących.
Najporządniej wygląda cerkiew św. Trójcy, zbudowana pod koniec XX w., choć na mnie robiła raczej wrażenie bezdusznej.
Warto też wspomnieć o baniach, czyli łaźniach, które powstały w miejscu, gdzie podobno zachwycił się gorącymi źródłami Gorgasali. Różnią się one od rosyjskich bani, usytuowane są pod ziemią, a na powierzchni widać tylko dymiące kopułki. wokół roznosi się mało przyjemny zapaszek siarkowodoru, gdyż źródełka bogate są w siarkę.
W Tbilisi można tez podziwiać domy z przepięknymi balkonami, niestety większość z nich jest bardzo zaniedbana.
Fajnym sposobem zwiedzania jest wynajęcie miejscowego kierowcy, który wszędzie zawiezie, opowie o miejscu i pokaże niekoniecznie bardzo turystyczne miejsca. My poznaliśmy Armena (tel. +995 592 77 86 26) , którego ze spokojnym sumieniem mogę polecić, gdyby ktoś wybierał się do Gruzji. Naprawdę extra przewodnik, lekko zbzikowany na punkcie szkół ;) (zna chyba wszystkie w Tbilisi), ale bardzo życzliwy i naprawdę kochający swoje miasto Tbilisianin (jak się nazywa mieszkaniec Tbilisi???) od pokoleń, choć Ormianin.
| dom z przepięknie oświetlonym balkonem |
![]() |
| cerkiew Mecheti i pomnik Gorgasalego |
| pomnik Gorgasalego |
![]() |
| Matka Gruzja |
| cerkiew św. Trójcy |
| wieża zegarowa |
![]() |
| z duchownymi bazyliki Anczischati |
| chroń ziemię, to jedyna planeta z winem |
| banie |
![]() |
| Tbilisi |
| okolice pałacu prezydenckiego |
![]() |
| Tbilisi |
![]() |
| tradycyjne domy z balkonami |
| most pokoju |
| tradycyjny dom |
| Tbilisi nocą |






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz