niedziela, 13 lipca 2014

Cuda Taszkientu - Hazrat Imam i Czorsu

27/05/2013

Dzień rozpoczęty o ludzkiej porze :) wstałam o tuż przed 8 i rozpoczął się miły dzień na zwiedzaniu.
O 10 Davron przedstawił nam naszą przewodniczkę na pół dnia – Indirę i kierowcę „złotoustego”.

Indira - nasza przewodniczka


Wycieczka zaczęłyśmy od głównego placu historycznej części miasta Hazrati Imam – religijnego centrum Taszkientu.




ja z Indirą na placu Hazrati Imam

Z jednej strony placu są 2 świątynie, w których się mogą modlić tylko mężczyźni, przed którymi znajdują się 2 minarety








W atrium można było zauważyć zegar, który wskazywał godziny obowiązkowych 5 modlitw.

by nie zapomnieć, o której należy się modlić



W jednym z budynków znajduje się duży zbiór orientalnych ksiąg, w tym Koran Kalifa Otomana, który jest jednym z głównych źródłem świętej księgi islamu, napisana w połowie VII wieku. Splamiona jest krwią Kallifa Otomana, który będąc nieśmiertelny, miał jedne słabe miejsce – podobnie jak Achilles – piętę. Gdy modlił się strzelono do niego z łuku i on umierając opluł swą krwią księgę. Księga przywieziona z Damaszku przez Tamerlana.
Księga była przewożona w różne miejsca i była w Petersburgu, Ufie i innych miejscach.


Przepiękna budowla szkoły koranicznej – medresy Kukeldasz (Barak-khan), w której znajdują się fajne sklepiki z różnym rękodziełem z drewna, tkanin i tykw. Mnie zachwycił magnesik z FC Barcelona i ręcznie robiony magnesik Taszkient za bagatela 15 tys. sum.


medresa Kukeldasz

zamiast szyb :)

zdobienia drzwi



pamiątka z Taszkientu - magnes FC Barcelona

sklepik z pamiątkami

tykwy 

co można zrobić z tykwy





W kompleksie tym znajduje się również mauzoleum pierwszego Imama Taszkientu, wybitnego znawcę Koranu i naukowca Abu-Bakr Muhhammad Kaffal Shashi (imię składa się z min 4 imion przodków).
Jego przydomek związany jest z zamkiem, ważącym coś ok grama, który stworzył.

W takich miejscach zawsze ciekawią mnie miejscowi ludzie



turystki


chłopcy grający w piłkę na terenie kompleksu hazrat imam



pan, który pusczał latawiec z wnukiem



Dalej jedziemy na Czorsu, czyli skrzyżowanie 4 rzek. Tutaj możemy zobaczyć medresę i remontowany właśnie meczet. Dzieciaki kopią piłkę, ludzie leniwo się przyglądają lub spacerują, staruszka sierpem kosi trawę. Bazar zamknięty – poniedziałek.




zapachy orientu uwięzione w buteleczkach

Czorsu










Odwiedzamy jeszcze kompleks - pomnik ofiarom represji, który zaskakuje rozmachem



na każdym kroku zobaczysz tablice dziękczynne wspaniałemu prezydentowi Islam Karimowi...




w tle wieża telewizyjna











Jedziemy na drobne zakupy, w sklepie płacimy niemal 100 000 sum za 2 kawałki sera, chleb i arbuza i do domu :) czyli pałacu Agnieszki.


uzbecka wersja budki z lodami i innymi przekąskami




Basen i szampanskoje już czeka :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz