niedziela, 27 lipca 2014

rzut oka na Buchare

1/06/2013

Dziś czeka nas dzień zwiedzania Buchary. O 9 Szahnoza czeka już na nas w hotelu i wyruszamy „romantycznymi uliczkami” w kierunku centrum. Po drodze napotykamy panią, która siedzi tam bez przerwy … jak się później okaże kończy „dyżur” ok 21 :)
Droga wiedzie przez dzielnicę żydowską, w której kiedyś mieszkało kilkanaście tysięcy Żydów, było wiele synagog i szkół żydowskich. Teraz została jedna szkoła, do której uczęszczają dzieciaki z dzielnicy bez względu na wyznanie i działająca synagoga.



Dochodzimy do placu, który jest głównym spacerniakiem, na nim duży „hous” czyli zbiornik wodny. Z jego powstaniem wiąże się legenda – mieszkała na tym placu biedna Żydówka, ale jeden z dostojników chciał w tym miejscu zrobić zbiornik wodny, tak, aby można było czerpać wodę, ona jednak nie zgadzała się na przesiedlenia. Zwrócił się więc do Chana o to, by ten nakazał jej przenieść się. Chan stwierdził, że nie może tego zrobić, bo ona nie łamie żadnych zasad, płaci podatki itd. Dostojnik wymyślił więc, że wykopie kanał, który podmyje dom staruszki. I tak się stało, gdy zauważyła ona, że ściany domu są naruszone poszła na skargę do Chana, który w ramach rekompensaty dał jej dużą kwotę pieniędzy na nawy dom. Jako, że staruszka była religijną Żydówką, uzyskane pieniądze przeznaczyła na budowę Synagogi, w której na parterze się modlono, a na piętrze ona mieszkała. Jest to najstarsza synagoga w mieście, która działa do dziś i obok której codziennie przechodziłyśmy.


Wchodzimy do galerii kukiełek, gdzie z paper marche wykonywane są tradycyjna metodą kukiełki... bardzo zabawne niektóre.



Buchara, galeria kukiełek

Buchara galeria kukiełek

Buchara, galeria kukiełek

Buchara, galeria kukiełek - historia o Hodża Nasreddin

Na placu znajduje się madrasa, która początkowo była budowana jako „caravan saraj”, ale nigdy nim nie była. Różni się od innych madras zdobieniami na głównym wejściowym portalu – są tam feniksy. Islam zabrania przedstawiania zwierząt i ludzi, dlatego jest to bardzo wyjątkowe. Madrasa ma kształt trapezu, co również jest niezwykłe. Teraz w środku są oczywiście sklepiki, a wieczorem pokazy mody i występy, oczywiście wieczorem taki występ zaliczymy.



Buchara, pomnik Hodża Nasreddin 







Buchara
Z drugiej strony placu znajduje się miejsce zamieszkania derwiszy „hanaka”.


Buchara, hanaka

Buchara, hanaka


Przechodzimy przez pierwsze „kopuły targowe”, w których kiedyś wymieniano pieniądze, czym zajmowali się mieszkający wokół Żydzi, bo muzułmanom zabraniała tego religia. Teraz oczywiście pełno tu sklepików z rękodziełem. 


Buchara, kopuły targowe



Buchara, pokaz Suzani
Buchara, żyrandol w halach targowych
Podchodzimy do starego meczetu Magoki Attari, który znajduje się na miejscu dawnej świątyni księżyca – znajduje się on niżej, tak aby ogień nie był gaszony przez wiatr, przechodzimy obok ruin (wykopalisk) dawnego caravan saraj i bani (przy wjeździe do miasta najpierw bania, później hotel) i dochodzimy do dwóch medras, które są odbiciem lustrzanym.


Buchara, Meczet Magoki Attori
Buchara
Buchara, Abdul Azizxon medrasa

Buchara, Abdul Azizxon medrasa

Dalej przez kolejne kopuły targowe obok sklepików dochodzimy do głównego placu - zespół architektoniczny Po'i Kalon:

  • największy minaret w Bucharze, wysokość 46 m, średnica u podstawy 9 m, zbudowany w XII wieku,
  • meczet piątkowy, z XV w, w którym mieszkańcy modlą się do dziś.
 Pośrodku placu znajduje się budowla dla uczczenia zabitych w tym miejscu młodzieńców, podczas jednej z kolejnych inwazji na Bucharę. Plac zadziwia nas swoim spokojem i pustka, związaną prawdopodobnie z niesamowitym upałem o tej porze dnia. Spacerując podcieniami, ma się wrażenie przebywania w zupełnie innym świecie.


Buchara - zespół architektoniczny Po'i Kalon


Buchara - meczet piątkowy

Buchara - meczet piątkowy

Buchara - meczet piątkowy

Buchara - meczet piątkowy


Buchara - meczet piątkowy

Buchara - meczet piątkowy

Buchara - meczet piątkowy

Buchara - meczet piątkowy

Buchara - meczet piątkowy


Na przeciwko meczetu stoi medrasa, która jest działającą szkołą koraniczną do dziś, możemy tylko zaglądnąć przez kratkę na dziedziniec szkolny i stojący tam stół do ping-ponga :)


Buchara - dziedziniec działającej szkoły kanonicznej


Przedłużamy spacer wśród rękodzieła i dochodzimy do targu złota, gdzie po prostu na straganach prezentowane są przepiękne wyroby. Niestety nasze zmęczenie daje się nam tak we znaki, że nie potrafimy się zachwycać tymi wyrobami, ani nawet im się przyjrzeć.

Buchara

Buchara

Buchara


Buchara - targowisko złota

Buchara - targowisko

Dochodzimy do cytadeli Ark, która była centralną częścią miasta, w której żył Chan. Na placu Registan przewodniczka raczy nas opowieścią o ogromnej ilości szpiegów, która przebywała na terenie Buchary w czasach jej świetności. Jednym z nich był poseł od królowej Wiktorii, który pozwolił sobie wjechać na teren cytadeli na koniu, za co oczywiście natychmiast trafił do więzienia za obrazę władcy, po 2 latach zjawia się przyjaciel nieszczęśnika z prośba o uwolnienie uwięzionego i sam trafia do więzienia, a potem obaj tracą głowy podczas egzekucji... i tak nieznajomość prawa i zwyczajów przypłacało się życiem.


Wchodzimy do cytadeli, której powierzchnia to niemal 4 ha, a długość wysokich na 16-20 metrów murów wokół to niemal 800 m.Wg legendy twierdza ta powstała za sprawą młodzieńca o imieniu Sijawusz, który zakochał się w córce chana. Chan jako warunek oddania córki postawił zbudowanie pałacu, który przykryje skóra byka, którą podarował młodzieńcowi. Skóra była niewielka, jak więc wybudować pod nią pałac, godny tak pięknej dziewczyny? Sprytny młodzieniec pokroił skórę na cieniutkie rzemyki i opasał nimi zbudowany pałac. Niestety opowieść nie kończy się szczęśliwie, gdyż chan zamiast oddać Sijuwuszowi córkę, nakazał go stracić, kierując się plotkami na jego temat. Budowla wiele wieków stała opuszczona, odbudowana w VII w, ale znów runęła. Dopiero później jeden z władców Buchary odbudował ja kierując się radami uczonych w kształcie wielkiej niedźwiedzicy z 7 palach.
W środku cytadeli możemy pooglądać meczet, salę tronową i inne ciekawostki. 



Buchara - cytadela Ark
 
Buchara - cytadela Ark, sala tronowa


Na przeciw cytadeli znajduje się przepiękny meczet, zwany meczetem pod wodą, ze względu na to, że odbija się w znajdującym się przed nim zbiorniku wodnym, pod warunkiem oczywiście, że woda jest czysta, a niestety nie jest :(
W meczecie właśnie zbierają się mężczyźni na południowa modlitwę, podziwiamy więc tylko z zewnątrz kolorowe kolumny meczetu, w którym dla poprawy stosunków z poddanymi zwykł czasami modlić się chan. Rozwijano dla niego czerwony dywan od cytadeli do meczetu i tak zjawiał się on między poddanymi.



Buchara, meczet pod wodą

Buchara, kolumny meczetu pod wodą

Na tym kończymy naszą wycieczkę z przewodniczką. Po pożegnaniu, niespiesznym krokiem zmierzamy do małej restauracyjki naprzeciw wielkiego meczetu i minaretu. Tu sympatyczny Rosjanin podaje nam sałatki i możemy odpocząć podziwiając przepiękne budowle, choć szczerze już jesteśmy nimi trochę znudzone ;)



Buchara 



Po obiadku kontynuacja spaceru do hotelu. Po drodze zakupy :) częstuja nas herbatą i owocami, ale nie kupujemy nic, pomimo że doganiają nas z nową dostawą Suzane.
Nie możemy jednak oprzeć się zakupom u sympatycznej Vaziry, dziewczynka ma może 13 lat, mówi po angielsku, rosyjsku, francusku i jest przemiła... jak tu nie kupić? Ola wybiera przepiękna suzani w zielono-złotych kolorach i zaczyna targowania- więcej niż 70$ nie mogę dać. Kończy się na 205$... Vazira podobno sama kupiła za 200$. Ja zadowalam się bieżnikiem za 75$, który bardzo mi się podoba.

Vazira


Buchara, sklepik z suzani
Buchara, uliczni twórcy miniatur

Buchara, uliczny twórca miniatur



Buchara

Buchara 

Buchara 



Buchara 

Buchara 




Buchara
Jeszcze kilka kaszmirowych szalików, obrazek z papuga za 5 $ i dochodzimy do hotelu. Czas na godzinny odpoczynek i trzeba ruszać na zaplanowany wieczorny pokaz mody. W przepięknej medrasie czekaja już na nas nakryte stoły, tancerki w wieku dojrzałym i ciekawe stroje z motywami uzbeckimi. Wprawdzie rachunek w wysokości 110 000 sum przeraża (wino w sklepie 10 tys, tu 30 tys.), ale cóż, raz się żyje.

Zmęczone bardzo wracamy do hotelu... szybkie zrzucenie fotek i czas do łóżeczka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz