czwartek, 17 lipca 2014

W drodze do Buchary

30/05/2013


O 8 wyruszamy w kierunku Buchary.

pożegnanie Samarkandy

 Droga wiedzie przez góry, które na zachwycają. Po drodze mamy okazję popróbować suszonych owoców w najwyższym punkcie tutejszych gór. Ola zaopatrzyła się w różnego rodzaju suszone sery.

targowisko w środku pustkowia




worki z serami

a może suszone owoce?


jesteśmy atrakcją dla miejscowych



Następnie mamy okazję popróbować tandir, czyli baraninę przygotowywaną w specjalnym piecu, gdzieniegdzie robi się to w dziurze w ziemi. Zaskakująco pyszne. I nic nam nie dolega, choć patrząc na warunki w jakich to jest przygotowywane, to „strach się bać”.


Tandir




Docieram do Szachrisabz, czyli miasta rodzinnego Amura Timura. Miejsce nie zachwyca, parę ruin, pomnik, mauzoleum wychowawcy Amura, targowisko i tyle.


Amir Timur (Shahrisabz Shahri)


Shahrisabz Shahri Biały Pałac


sprzedaż pamiątek

Shahrisabz Shahri - Timur i jego biały pałac

Shahrisabz Shahri sklepiki z pamiątkami



wg mody uzbeckiej szczytem elegancji są zrośnięte brwi


szycie na wolnym powietrzu






Teraz czeka nas ponad 4 godzinna podróż przez pustkowia do Buchary. Droga okropna, wokół można pooglądać osiołki i kiepskie warunki życia. 











"światu pokój", napis, jak ze słusznie minionej epoki... tam niestety nie minionej

szkoła


O zasięgu telefonicznym można zapomnieć, do tego jeszcze kierowca raczy nas opowieścią o brakach benzyny. Dlatego też mnóstwo osób montuje instalacje gazowe w samochodzie. 




 Nam na szczęście udaje się zatankować i bez problemu docieramy do Buchary.
Hotel okazuje się bardzo sympatyczne, pokój i łazienka wywołują efekt „wow”. Na dodatek do centrum starego miasta jest naprawdę blisko.






hol naszego hotelu (hotel Siyavush) 


Udajemy się tam na „małe conieco”, czyli pyszną sałatkę grecką i wołowinkę w restauracji, do której doprowadził nas dobrowolny przewodnik.


mieszkańcy Buchary


Spacer dookoła głównego placu, pierwszy rzut oka na Suzani


Suzani




Wracamy zmęczone do hotelu i gdy już mamy pójść spać, dosiada się do nas Nazira. Jest przewodniczką i trafiła jej się niesympatyczna grupa Holendrów, musi się więc zrelaksować. Pomaga jej w tym wódeczka, którą piją z Olą (ja zostaję przy białym winie, którego wypiłam całą butelkę). Rozmowy o życiu, Uzbekistanie, Polsce, polskich filmach i muzyce przedłużają się do 23.... a miałyśmy iść spać o 9... ale cóż są wakacje.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz