29/05/2013
Po przespanej nocy budzi mnie budzik, pierwszy raz tutaj, bo do tej pory budziłam się sama o nieludzkiej porze.
Śniadanie zaskakuje wyborem i jakością, jak na B&B naprawdę przyzwoicie.
O 9 wyruszamy na plac Ragiston, by zwiedzać medrasy.
Zaczynamy od medrasy Uług Bega, ukończoną w 1420 roku. W środku znajdowało się 48 komnat dla studentów – na parterze uczyli się, a na piętrze spali. W centralnej części znajdowała się większa sala wykładowa. Teraz oczywiście w każdym pomieszczeniu sklepik z rękodziełami. Ola się nie powstrzymała i nakupiła szali... ja zachowałam rozsadek (na krótko) i kupiłam jeden przepiękny kolorowy szal u pana, który „zarabiał językiem”, czyli tyle ile przekona, utarguje, tyle zarobi.
Zaczynamy od medrasy Uług Bega, ukończoną w 1420 roku. W środku znajdowało się 48 komnat dla studentów – na parterze uczyli się, a na piętrze spali. W centralnej części znajdowała się większa sala wykładowa. Teraz oczywiście w każdym pomieszczeniu sklepik z rękodziełami. Ola się nie powstrzymała i nakupiła szali... ja zachowałam rozsadek (na krótko) i kupiłam jeden przepiękny kolorowy szal u pana, który „zarabiał językiem”, czyli tyle ile przekona, utarguje, tyle zarobi.
| Pan, który twierdzi, że zarabia językiem :) |
| mój nowy szal :) |
Robimy sobie zdjęcie z Uzbeczkami, dla których jesteśmy taką samą ciekawostką, jak one dla nas.
Wychodząc wstępujemy do sklepiku, gdzie zadziwiają nas sekretne pudełeczka i Ola kupuje Suzanę – stargowała z 220 na 150 dolarów, ile ona jest naprawdę warta? Nikt nie wie...
Następna jest Medresa Tallya Kari (pokryta złotem - nazwa pochodzi od złotych zdobień we wnętrzu budynku), a potem Medresa Shir Dor (posiadająca siłę lwa - nazwa pochodzi od zdobienia - 2 lwów), przed którą znajduje się grobowiec człowieka, który karmił miesem budowniczych medrasy. Gdy zapytano go po zakończeniu, czego chcew zamian, powiedział, że chce być pochowany w sercu Samarkandy, na placu Ragistan i tak się stało.
| sklepik z suzanami |
Następna jest Medresa Tallya Kari (pokryta złotem - nazwa pochodzi od złotych zdobień we wnętrzu budynku), a potem Medresa Shir Dor (posiadająca siłę lwa - nazwa pochodzi od zdobienia - 2 lwów), przed którą znajduje się grobowiec człowieka, który karmił miesem budowniczych medrasy. Gdy zapytano go po zakończeniu, czego chcew zamian, powiedział, że chce być pochowany w sercu Samarkandy, na placu Ragistan i tak się stało.
Opuszczamy plac Ragistan i ulicą Taszkiencką (miejskim deptakiem) kierujemy się w kierunku Meczetu Bibi Khanum. Po drodze podziwiamy sklepik z strojami ślubnymi i pamiątkami. Ciekawostką jest idący starszy pan, grający na instrumencie, któremu wszyscy dają pieniążki.
Dochodzimy do meczetu Bibi Khanum, w swoim czasie był to największy meczet w świecie islamu. Padł ofiarą swej wielkości: ponoć niedługo po ukończeniu budowy zawaliła się jego główna brama (miała 35 metrów). Konstrukcja runęła raz jeszcze w 1897 podczas trzęsienia ziemi. Odrestaurowany przez Rosjan.
Z meczetem związana jest legenda. Gdy Timur był na wojnie, Bibi-Chanum ukochana żoną Tamerlana postanowiła dla niego zlecić budowę wspaniałego meczetu. Osobiście doglądała robót. Prace budowlane się jednak przedłużały, a termin powrotu Tamerlana z wyprawy był coraz bliżej.
Zakochany w Bibi-Chanum architekt obiecał zakończenie budowli na czas, po warunkiem, że Bibi-Chanum zgodzi się na jeden pocałunek.
Ona zaproponowała mu kobiety zamieszkujące harem, pokazując pomalowane w różne kolory jajka „spójrz, one różnią się, ale tylko z zewnątrz, w środku wszystkie są takie same”
Architekt przyniósł 2 szklanki – jedna z wodą, druga z białym winem „spójrz, z wyglądu są takie same, wypiję jedną, nie poczuję żadnego smaku, wypije drugą, rozpali mnie. Podobnie jest z miłością”.
Bibi-Chanum uległa namowom. Architekt dotrzymał słowa i ukończony meczet czekał na Tamerlana.
Niestety, namiętny pocałunek zostawił ślad. Wódz wpadł w gniew i oczywiście nakazał zgładzenie architekta a potem... nakazał, aby w jego imperium kobiety zakrywały twarze welonem.
Zakochany w Bibi-Chanum architekt obiecał zakończenie budowli na czas, po warunkiem, że Bibi-Chanum zgodzi się na jeden pocałunek.
Ona zaproponowała mu kobiety zamieszkujące harem, pokazując pomalowane w różne kolory jajka „spójrz, one różnią się, ale tylko z zewnątrz, w środku wszystkie są takie same”
Architekt przyniósł 2 szklanki – jedna z wodą, druga z białym winem „spójrz, z wyglądu są takie same, wypiję jedną, nie poczuję żadnego smaku, wypije drugą, rozpali mnie. Podobnie jest z miłością”.
Bibi-Chanum uległa namowom. Architekt dotrzymał słowa i ukończony meczet czekał na Tamerlana.
Niestety, namiętny pocałunek zostawił ślad. Wódz wpadł w gniew i oczywiście nakazał zgładzenie architekta a potem... nakazał, aby w jego imperium kobiety zakrywały twarze welonem.
Po środku placu znajduje się podpórka dla Koranu, który widzieliśmy w Taszkiencie (ten splamiony krwią).
Oczywiście wokół pełno handlarzy wszystkim. Nam jednak przypadł do gustu bardzo artysta rysujący miniatury. Ja kupiłam jedną, Ola 2. naprawdę piękne prace.
| artysta rysujący niesamowite miniatury |
Pan dogania Olę przed wejściem i radzi jej abyśmy targowały się, najlepiej powiedzieć, że jesteśmy z Białorusi i nie mamy pieniędzy :)
Idziemy na bazar, gdzie wstępujemy do sklepiku mamy naszej przewodniczki i tu ja tracę rozsądek... kupuję 5 szali, na szczęście cena kończy się na 50 $. Szybki rzut oka na bazar i jedziemy na obiad.
| Eleonore - nasz wspaniała przewodniczka |
| barwy Samarkandy :) |
Po drodze napotykamy zamkniętą drogę i nieprzyjemnego policjanta, ale i tak nie przeszkadza nam to dojechać do fajnej knajpki za miastem, gdzie siedząc na tapczanie zjadamy po kilka sams (samsa – ciasto francuskie faszerowane mięsem z cebulą, wypiekane w specjalnym piecu). Do tego sałatka, obowiązkowy cziaj i rachunek 18 tys za 4 osoby.
| nasz obiad na tapczanie |
| samsa |
| piec, w którym przygotowywana jest samsa |
| samsa przed włożeniem do pieca |
| i już wędruje do pieca |
| pieczenie samsy |
| na filiżankach do czaju, tradycyjny wzór bawełny |
Jedziemy do fabryki jedwabnego papieru. Jedwabny papier z Samarkandy, wyparł kiedyś papirus, jest odporny na wodę, bardzo wytrzymały i odporny na zniszczenie. Można go nawet prać. Pisać można po 2 stronach, bo jest gładki i błyszczący dzięki polerowaniu. Robiony z młodych gałązek morwy ( drzewa, na którym żerują jedwabniki), które rozmiękcza się, gotuje, przygotowując miazgę, która potem ubija się z pomocą młyna wodnego. Potem przelewa przez sito, suszy i poleruje. Ma piękny kremowy kolor i błysk.
Wytwórnia została stworzona kilkanaście lat temu, w miejscu, w który znajdowała się przed wiekami i jest częścią programu, mającego na celu powrót do tradycyjnych technik wytwarzania.
| papier z Samarkandy |
Następnie jedziemy do fabryki dywanów gdzie ręcznie produkowane są przepiękne dywany przez grupę młodych dziewcząt, ich rękodzieło zachwyca – 1,5 cm dywanu/zmianę. Wow!
Ruszamy dalej. Czeka nas wspinaczka do skupiska mauzoleów (wejściówka 6000 sum). Trzeba wejść na górę, policzyć schody, schodząc w dół jeszcze raz policzyć, jeśli liczba się zgadza, nasze grzechy będą odpuszczone, a życzenia spełnione.
| po zejściu po schodach |
Na górze mnóstwo mauzoleów, pięknie wykończonych mozaikami i ceramiką. Pięknie.
Schodzimy na dół po 40 schodach i jedziemy do hotelu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz