poniedziałek, 14 lipca 2014

Samarkanda - czyż nie brzmi to bajecznie?

28/05/2013

Pobudka o 5:30 i wyprawa do Samarkandy, jednym z najdłużej zamieszkałych miast świata (Marakanda powstała w VI w. p.n.e.).
Pociąg o 8, ale trzeba być najpóźniej o 7:30. Policji wokół bardzo dużo. Zatrzymaliśmy się obok przejścia, więc jeden z nich bagażnikiem niemal przytrzasnął mi palce. Ale nic, to... poczekałyśmy trochę przed wejściem, zanim łaskawie wpuszczono nas do pociągu, gdzie VIP wagon za 50170 Sum (=ok. 25 $) zaskoczył nas swoją jakością. Pociąg wygodny, obsługa przemiła (choć po co na ok 40 pasażerów 5 osób obsługi nie pojmę), prędkość dochodziła do 230 km, idealnie punktualny (co do minuty). 


pociąg Taszkient-Samara 



wagon VIP

ludzie czekający, aż przejedzie pociąg, by przejść na drugą stronę






Po 2 godzinach jesteśmy w Samarkandzie, gdzie czeka na nas przewodniczka i kierowca.
Jedziemy do naszego hotelu, Malika Clasic B&B. 




Pierwsze wrażenie miasto robi bardzo kiepskie, drogi fatalne, wokół zabudowania, które czekają na zawalenie się.Perła Orientu nie robi zbyt dobrego wrażenia. Hotel jest przyjemny, aczkolwiek drzwi to tak na słowo honoru. Ma ogromny plus, można posiedzieć na zewnątrz, mamy pokoje na parterze i z każdego pokoju od razu wyjście na dwór... gdzie winko pije się bardzo przyjemnie.


dziedziniec hotelu Malika




Zostawiamy nasze bagaże i rozpoczynamy zwiedzanie od Gur -Emir Mausoleum, czyli mauzoleum Amira Timura (wstęp 9000 sum). 



Mausoleum Amira Temura

Mausoleum Amira Temura


Mausoleum Amira Temura






Wewnątrz przepiękne mozaiki, na odnowienie zużyto kilkanaście kilogramów złota. Mauzoleum było zbudowane dla ukochanego wnuka Timura, który zginał bardzo młodo. Ponieważ Amir Timur zmarł daleko od Samarkandy, jego zwłoki zostały przeniesione do stolicy kraju, gdzie odbyły się główne uroczystości pogrzebowe. Potem miały zostać przeniesione do miejsca jego urodzenia. Niestety zima okazała się bardzo sroga, a następnie rozpoczęła się wojna pomiędzy spadkobiercami. I tak, Amir Timur został pochowany w Samarkandzie.
W mauzoleum widzimy kamienie nagrobne Tamerlana, jego nauczyciela i członków jego rodziny (oczywiście tylko mężczyzn).


wnętrze Mausoleum Amira Temura


wnętrze Mausoleum Amira Temura





wnętrze Mausoleum Amira Temura

wnętrze Mausoleum Amira Temura


wnętrze Mausoleum Amira Temura

wnętrze Mausoleum Amira Temura

Do mauzoleum przychodzą ludzie i modlą się czytając fragmenty Koranu, związane z cechami, osobą pochowaną w danym miejscu.

wnętrze Mausoleum Amira Temura

Wychodzimy z mauzoleum i idziemy zobaczyć wejście do prawdziwych grobowców Timura i jego drużyny ;)









Tam uczynny pan zaprasza nas do swojego sklepiku, gdzie możemy kupić różnego rodzaju obrazki, w tym portret Timura zrekonstruowany na podstawie czaszki, szale z wierszami malowanymi przez żonę sprzedawcy, srebrną biżuterię itd... ja daję się skusić jedynie na magnesik.





Idziemy dalej, do Mauzoleum Aksarai , gdzie płacimy 5000 sum za zobaczenie właściwie niczego, ale nic nie szkodzi.





Czas na obiad. Eleanor zabiera nas w miejsce, gdzie jadają miejscowi. Najlepszy plow w mieście, zdobył nawet 1 miejsce w konkursie regionalnym. „restauracja”, jeśli można to tak nazwać znajduje się w prywatnym domu. Jesteśmy jedynymi kobietami. Plow rzeczywiście przepyszny. Do tego cena- 22 000 sumów za nas trzy.



wejście do lokalu, gdzie podają najlepszy plow w Uzbekistanie




plow





kobiet nie spotkasz w takim lokalu




Najedzone ruszamy do obserwatorium, wybudowany przez Uług Bega w XV wieku. 


obserwatorium Ułąg Bega

Znajduje się tam najstarszy sekstant, a z prac korzystał Jan Hewelisz. Przesympatyczne było zobaczyć grafikę przedstawiającą Gdańsk.

najstarszy sekstant




portret Heweliusza 

w dalekiej Samarkandzie można zobaczyć obraz dawnego Gdańska


bardzo zaangażówana w pracę bileterka

Następnym przestankiem jest mauzoleum św. Daniela, gdzie tryska święte źródło i rośnie święte drzewo pistacjowe. Jest to miejsce kultu 3 religii – islamu, judaizmu i chrześcijaństwa.







Kość proroka Daniela została przywieziona przez Timura Amira i urosła do 18m i jest pochowana właśnie w tym mauzoleum. 


trumna z kością Prorola Daniela


Na placu rośnie drzewo pistacjowe, które uschło 3 lata przed wizytą Aleksieja (patriarchy Wszechrusi). Gdy przyjechał skropił drzewo wodą ze źródła i pobłogosławił i drzewo odżyło. Aby życzenie się spełniło trzeba je obejść wokół, co nie jest łatwe, ale Ola dała radę.



święte źródełko


święte drzewo pistacjowe






Zastanawiające były maleńkie drzwiczki prowadzące do wnętrza góry, jak się okazało, wewnątrz jest pustelnia, gdzie pości się 40 dni. Obok znajdowała się pieczara, gdzie składano baranki na ofiarę.


wejście do pustelni



Po drodze możemy zobaczyć maleńkie susły, wracamy do samochodu i jedziemy do hotelu. Tam „padamy na twarz” i śpimy do 18, bo na 19 się umówiłyśmy z Zoirem - naszym kierowcą.

dobrze maskujący się suseł



Jedziemy na plac Ragiston (przysypany piaskiem). Liczymy na zdjęcia o „złotej godzinie”. 
Niestety plac jest zamknięty... wędrujemy trochę wokół, robiąc zdjęcia, na placu grupy dziewcząt ćwiczą do zbliżającego się festiwalu folklorystycznego. 



Ragiston o złotej godzinie

wokół placu



bajecznie

ćwiczenia przed występem


a z tyłu monumentu, prozaiczne kontenery


Niestety zajadły policjant dopada nas i wygania z placu, 





przez park wędrujemy do śpiewającej fontanny, a potem na kolację. 










Kurczak i sałatki całkiem smaczne i kosztuje nas kolacja 48 tys., trochę drogo, ale i tak nie tyle, co w Taszkiencie.



Po drodze do hotelu trwają poszukiwania wina. Udaje się nam kupić i mamy, co wypić do wieczornego oglądania zdjęć.



Dzień w Samarkandzie dobiega końca...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz