niedziela, 13 lipca 2014

Uzbekistan wita

24 dnia maja AD 2013 o godzinie 2 rano rozpoczęłam podróż w kierunku Uzbekistanu, po odwiezieniu zwierzyńca do brata, którego obudziłam o 3 nad ranem, podroży do Katowic, obudzeniu Adama, który odwiózł mnie do Sosnowca, dotarciu pociągiem do Warszawy, wypróbowaniu kolejki na lotnisko, 7 godzinach na lotnisku Szeremietiewo o 4:10 dnia następnego dotarłam do Uzbekistanu.




o przewodnik po Uzbekistanie bardzo trudno...



Granica i deklaracja celna były prostsze niż się spodziewałam :)
Zwykły na wschód od Polski tłum taksówkarzy, którzy oczywiście „dajut schitot” oblegał wyjście... po wyjściu przed lotnisko za dość dużym trawnikiem za płotkiem stał tłum oczekujących. Na szczęście rozpoznałam znaczek biura turystycznego i Davrona, który odwiózł mnie do „zamka Agnieszki” :) rzeczywisty pałac z kryształowymi żyrandolami i obowiązkowymi kolumienkami.




Pierwsze pogaduchy i do łóżeczka o 6 rano :) czyli dokładnie 24 godziny po wyruszenie w podróż.
Parę godzin snu pozwoliło się zrelaksować i przygotować do dnia przyjemności :)

Pierwsze zapoznanie się z Taszkientem, czyli spacer na targowisko.

Luksusowa dzielnica nie wygląda na taką... domy dość koszmarne i śmieci wszędzie. Ale nie należy się tym przejmować, taki urok Uzbekistanu, dość specyficzne podejście do czystości.
Po krótkim spacerze trafiamy do czegoś, co przypomina garaż, a okazuje się miejscem gdzie wypiekają i sprzedają lepioszki, zwane tutaj chlebkiem Non.

piec do wypieku chleba

Chlebek NAN 


Dalszy spacer i trafiamy na targowisko. Zaskakująco puste, może to już ta pora... trochę późno.




Przepięknie wyeksponowane owoce i warzywa i handlarze, którzy widząc, że jesteśmy innostranki, maja dla nas specjalne ceny, tylko dla nas :) co oznacza kg truskawek 6000 sum, bo dla wszystkich pozostałych 4000.







pieniądze tutaj to odrębna historia, za 400 $ mamy ponad milion sum, czyli całkiem niezły pakiet :)


równowartość 400$ w banknotach 1000 sum (najwyższy dostępny nominał)


Pieniądze mają tu chyba mniejszą wartość, niż papier, na którym są wydrukowane...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz