26/05/2013
Dzień
zaczęłyśmy od 6 rano. Plan był, że jedziemy w góry. Jednak
wątpliwości (czytaj lenistwo) zwyciężyły i stwierdziłyśmy, że
6-godzinny spacer po górach jest ponad nasze siły, Sasza i Ada są
smarkate i pociągające, więc zostajemy na miejscu :)
poranek
w basenie jest czymś, co misie lubią najbardziej :)
sesja
zdjęciowa dziewczynek należy do udanych
taplanie
się w basenie wzmaga apetyt, czereśnie dzielnie zerwane przez
Agnieszkę, nie zapełniły naszych brzuchów w stopniu
wystarczającym, wyruszyłyśmy więc dzielnie do pizzerii.
Po
drodze wrażenie zrobiły na nas okna dachowe zabudowane kratami oraz
wielkość i ilość anten satelitarnych.
W
restauracji natomiast zauroczył nas proces płacenia, za 2 pizze, 2
buschetty, colę i 2 sałatki zapłaciłyśmy niemal 150 000 sum,
biorąc pod uwage nominały trzeba było odliczyć 100 banknotów
„500 sumowych” i 100 „1000 sumowych” – niezła kupa
pieniędzy.
| uzbeckie pieniążki |
| płacimy za 2 pizze, 2 cole i przekąskę |
Podróż
metrem, jak to metrem. Jedyna różnica to panowie policjanci na
peronach i w każdym wagonie.
Dojechaliśmy
do placu Mustakkiri...
piękne fontanny, spacerujący ludzie...
gdy
zbliżysz się zbyt blisko wody, zamoczysz nogi, natychmiast odzywa
się gwizdek pana policjanta, który pilnuje porządku.
Senat,
ministerstwo finansów i inne budynki rządowe wokół.
Spacer w kierunku Brodwayu, gdzie w parku sprzedają dość koszmarne obrazki i starocie,
zakończył się na placu Amira Timura.
| Plac Amira Timura |
| Bohater narodowy Uzbekistanu - Amir Timur, Timur Chromy, zwany też Tamerlanem |
| Hotel Uzbekistan |
| Okna hotelu Uzbekistan |
Spod
hotelu Uzbekistan, gdzie jest 1000 pokoi wyruszyłyśmy taksówką po
uzbecku (ile się zmieści, tylu jedzie) pojechałyśmy do sklepu i
wróciłyśmy do domu :)
Wieczorem
ostrzegawczy telefon, że zbliża się trzęsienie ziemi. Nerwowy
wieczór na tarasie i z trzęsienia ziemi nici. Nic nie było. Tylko
w ciągu dnia było lekkie trzęsienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz